Port Czerniakowski

by Monika
port czerniakowski

Port Czerniakowski, kładki i biofiltry – zielone ustronie w centrum Warszawy. Parking przy Torwarze (Google Maps) albo przy ul. Zaruskiego (Google Maps).

Nie ma to jak szwendać się ostatnie lata po Mazowszu w poszukiwaniu kładek, żeby ostatecznie przypomnieć sobie, że, chwila, chyba jakieś były w Śródmieściu. I są – w Porcie Czerniakowskim, który powstał w 19w. na miejscu starorzecza Wisły. W ostatnich latach został wyremontowany, cumują tu liczne stateczki, motorówki i barki, w tym mieszkalna, restauracyjna, a nawet pływająca sauna. Przy odrobinie wyobraźni można poczuć się tu jak na przedmieściach Amsterdamu. Na samym końcu basenu portowego jest niezwykły biofiltr – sieć kładek, między którymi specjalnie dobrana roślinność oczyszcza meandrującą wodę spływającą z Kanałów Piaseczyńskiego i Czerniakowskiego. Na samym cyplu są liczne obiekty sportowe i co najmniej dwie fajne knajpy. Warto też zajść nad Wisłę i popatrzeć na stadion na drugim brzegu.

Odnalezienie kładek nie było jedynym tryumfem tej wycieczki. Nasza Najstarsza wchodzi właśnie w wiek nastoletni, więc na wzmiankę o ciepłej kurtce i czapce staje w płomieniach. Widziałam jednak prognozę i wychodząc, wcisnęłam jej czapkę do kieszeni. W połowie spaceru zauważyłam, że ma ją na głowie i uparcie unika mojego wzroku. Ostatnio w tak dobry humor wprawił mnie Seweryn, kiedy przyznał, że ok, pójście na tę wystawę porcelany nie było takim złym pomysłem.

Port nieśpiesznym tempem obeszliśmy w 2 godziny. Można z psem, wózek niestety przy samym basenie portowym nie przejedzie, pozostają drogi i chodniki powyżej. Kładki bywają śliskie – trzeba uważać i wziąć dobre buty. Dojazd także licznymi autobusami.

Z tej samej kategorii

Ta strona korzysta z plików cookies, by poznać lepiej naszych użytkowników. W każdej chwili można dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce. Akceptuję