Krowy szkockie w Kampinosie

by Monika
krowy szkockie

Krowy szkockie w Andrzejowie w Kampinoskim Parku Narodowym – stado niezwykłych zwierząt i pętla przez las i wioski. 1h autem z Warszawy drogą na Sochaczew.

Naszym głównym celem były krowy szkockie – wiedzieliśmy, że pasą się gdzieś w tych okolicach, ale nie znaliśmy dokładnej lokalizacji. Pierwotny plan był taki, że trafimy na nie, jeżdżąc wzdłuż tutejszej drogi. Kiedy to zawiodło, odpaliliśmy Google maps i Instagrama, przez co niemal wjechaliśmy do rezerwatu. Ostatecznie musieliśmy sięgnąć do oldschoolu, czyli zapytać lokalsów. Na ochotnika został wybrany Seweryn i usłyszał, że panie,  ale pana wyprowadziło, pojedzie pan na Sochaczew i za urzędem w lewo, ale żeby za krowami tak jeździć, to tylko w Warszawie potrafią.

Tym sposobem dotarliśmy wreszcie do Andrzejowa, gdzie na dużej, ogrodzonej łące pod lasem pasie się stado kilkudziesięciu długowłosych i długorogich krów szkockich. I jest to dość spektakularny widok, trochę jak z brytyjskich wrzosowisk. Rasa ta wywodzi się z północnej Szkocji. Znana z bardzo dużej wytrzymałości na warunki naturalne, a także małej wybredności pokarmowej. Zamiast grubej warstwy tłuszczu krowy przed zimnem chroni gruba, kudłata sierść. Krowy są nieufne, ale udało się nam podejrzeć je z bliska. Niestety, więcej informacji o tej hodowli nie mamy.

Na koniec zrobiliśmy jeszcze dla przyzwoitości godzinną pętlę po okolicy. Wsie Andrzejów i Lasocin to bardzo odległa część Kampinosu, z dala od uczęszczanych szlaków. Okolica nie jest szczególnie fascynująca, ale ma w sobie coś sielskiego i sennego. Ogólny obraz psują tylko śmieci, których w tutejszym lesie jest trochę za dużo. Można z wózkiem, w parku narodowym nie można z psem. Parking na poboczu leśnej drogi do Bielin.

Z tej samej kategorii

Ta strona korzysta z plików cookies, by poznać lepiej naszych użytkowników. W każdej chwili można dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce. Akceptuję