Cypel na Zalewie Zegrzyńskim i zapora wodna w Dębe

by Monika

Z Warszawy 40 minut jazdy, zaparkowaliśmy na placyku przy przystanku autobusowym (Google Maps). Sam cypel to malowniczy wał ziemny oddzielający od Narwi zatoczkę opisaną na mapie jako zimowisko łodzi. Doszliśmy tu scieżką między budynkami elektrowni wodnej. Miejsce jak na Zalew Zegrzyński jest bardzo ustronne, było upalne, niedzielne popołudnie, a na cyplu minęliśmy tylko kilka osób, za to mnóstwo łabędzi i kaczek. Z cypla nie ma w zasadzie zejścia do wody, ale można tak jak my zaszaleć i usadowić się na betonowym brzegu, moczyć palce u nóg i przez pół godziny rzucać do wody muszelki po ślimakach. Wróciliśmy oczywiście naokoło, kawałek brzegiem zatoczki, gdzie pomiędzy trzcinami są nawet dwa niewielkie kąpieliska i potem lasem wzdłuż kanałku. Tylko w tym miejscu dokuczyły nam komary. W planach mieliśmy też zobaczenie zapory w całej okazałości, czyli od strony rzeki. Nie ma tam ścieżki, ale byliśmy akurat bez dziewczynek i wydawało nam się, że nie ma rzeczy, której nie moglibyśmy zrobić, mając ze sobą tylko jedno dziecko. Klasyczny błąd. Skończyliśmy, przenosząc wózek i wierzgajacego Młodego przez zwały piachu i morze pokrzyw. Widok na tamę był pierwsza klasa, ale polecamy tylko zdeterminowanym. Pomijając tę część, trasa jest przyjazna wózkom. Mapka od wydawnictwa Compass.

Z tej samej kategorii