Spała

Spała, niewielka miejscowość letniskowa 1h20m autem z Warszawy (Google Maps).

Idealna na weekendowy wypad. Ma bardzo ciekawą historię i jest z dużą dbałością utrzymana. W klimacie Spała przypomina nieco Białowieżę. Rozwinęła się zresztą jako centrum polowań dla carów i prezydenta Mościckiego. Niestety, z jego tutejszej rezydencji pozostały tylko fundamenty. Zachowało się za to kilka pięknych carskich budynków z czerwonej cegły. Łaziliśmy tutaj pół dnia, na początku oszołomieni faktem, że cała trójka chętnie współpracuje i było nam nawet ciut nieswojo, kiedy przy zwiedzaniu kościoła żadne nie zaczęło jęczeć, kiedy koniec i muszę siusiu.

Potem zajrzeliśmy do parku, gdzie Średnia prawie wpadła do fontanny, więc poczuliśmy, że rzeczywistość wraca do normy. Następnie groblą przez staw doszliśmy pod Centrum Przygotowań Olimpijskich. Niestety tereny sportowe są zamknięte dla spacerowiczów. Stąd leśną aleją ruszyliśmy do malowniczej skarpy nad Pilicą. I tutaj już wróciliśmy do strefy komfortu, bo dziewczyny urządziły setny raban, że nie pozwalamy im wdrapać się na szczyt pamiątkowej Groty Huberta, bo przecież to niemożliwe, że na taką fajną górę kamieni nie wolno wchodzić, a poza tym na pewno nie spadnę, mamo.

Do Spały mogliśmy wrócić tą samą drogą albo zarośniętą, wąską i pełną powalonych drzew ścieżką dydaktyczną. Wybór był oczywisty. Więc niespełna godzinę później byliśmy z powrotem, a S. miał zaliczony tygodniowy trening siłowy, bo połowę trasy niósł wózek ze śpiącym Młodym. Na koniec odszukaliśmy jeszcze symbol osady, czyli żeliwny posąg żubra. Odlano go na pamiątkę udanego carskiego polowania w Białowieży, a potem po licznych perypetiach sprowadzony do Spały. Poza tym, że Średnia za naszymi plecami podjęła próbę urwania żubrowi rogu, nic istotnego się nie działo.

Na miejscu polecamy świetną restaurację Gęś i Wino, a także Hotel Prezydent,w którym się zatrzymaliśmy.

Z tej samej kategorii